Ile razy patrzymy w kosmos i rozmyślamy o życiu w przestworzach? Ale czy takie rozwiązanie jest dobre? W książce Tess Gerritsen pt: „Grawitacja’’ młoda lekarka Emma Watson przygotowuje się do jednego z najważniejszych wydarzeń w swoim życiu: opieki nad astronautami podczas ich misji. Jednak nie wszystko idzie po ich myśli. Na pokładzie dochodzi do skażenia biologicznego, które zabija każdy organizm od środka, dostarczając tym samym strasznego cierpienia. Tylko ryzykowna podróż w kosmos Męża Emmy jest w stanie ją uratować. Czy to się uda?


Bardzo ciekawa książka, którą polecam każdemu a najfajniejsze jest to, że można ją wypożyczyć
w naszej szkolnej bibliotece.

Basia Wiśnicka kl. 1B

W dniu 14 lutego 2017 roku odbył się w bibliotece szkolnej Walentynkowy Konkurs Recytatorski pt. „Miłość w poezji i prozie”. Młodzież recytowała wiersze polskich poetów, m. in. Wisławy Szymborskiej, Marii Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej, Adama Mickiewicza, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego i Kazimierza Przerwy – Tetmajera. Jury w składzie: p. Katarzyna Łysakowska, p. Anna Olesiejuk – Idzikowska i p. Marta Zgorzałek, po wysłuchaniu wszystkich uczestniczek, wyłoniło zwycięzcę konkursu – Magdalenę Marciniak z kl. 1c. Widownia, którą reprezentowały klasy 2a i 1c, z uwagą obserwowała zmagania konkursowe i nagradzała oklaskami kolejne uczestniczki. Laureatka konkursu – Magda Marciniak odebrała nagrodę w postaci Bonu Upominkowego w wysokości 50 złotych do Księgarni AZT w Międzyrzecu Podlaskim.
Magdzie gratulujemy wygranej, wszystkim uczestniczkom konkursu walentynkowego serdecznie dziękujemy za udział, a koleżankom nauczycielkom za pomoc w organizacji i pracę w jury.

Organizatorzy konkursu
nauczyciele – bibliotekarze: Małgorzata Kowalczyk, Ewa Zygmunt

Zapraszamy do wzięcia udziału w Konkursie Przyrodniczym. Więcej infomacji: http://lo-sikorski.pl/2-uncategorised/389-konkurs-przyrodniczy-2

Panta rhei?

 

Jak to jest, że komedie z dwudziestolecia międzywojennego dzisiaj są traktowane z niezwykłym sentymentem i uznaniem, choć już w czasach swego powstania uważano je za zapadły kąt kultury? Czyżby kicz z wiekiem nabierał... szlachetności? Pewnie przesadziłem posługując się tym słowem, choć nie da się ukryć, że kino II RP w większości uchodziło za tanią, nie wymagającego zbytniego wysiłku intelektualnego, rozrywkę. Rzecz, do której podchodzono „między telefonem, a kotletem.” 

A jednak, nikt współcześnie nie podchodzi do pierwocin X muzy z pogardą. Morał? Czyżby teraźniejsza filmografia (a szerzej kultura) zeszpeciła się do takiego stopnia, że dawniejsze „słabizny” są teraz gloryfikowane do miana wiekopomnych dzieł? Czyżbyśmy dostrzegali, że dawniejsze „twory kultury masowej”, pomimo swej prostoty i naiwności miały niepowtarzalny urok, dusze?