Ze „Strażniczką Książek” Mechtihild Glaser spotkałam się po raz pierwszy w Internecie, kiedy to jedna z moich ulubionych booktuberek powiedziała o niej kilka miłych słów. Oczarowana jej fabułą, którą z grubsza opisała, koniecznie chciałam ją przeczytać. Liczyłam, że książka mnie zachwyci, a jej tytuł znajdzie się na liście moich ulubionych.
Główną bohaterką jest nastoletnia Amy, która razem ze swoją matką – Alexis ucieka od przeszłości. Alexis jest świeżo po zerwaniu ze swoim partnerem, zaś Amy w szkole spotkały przykre rzeczy, o których wolałaby zapomnieć. Przeszłość matki jest owiana tajemnicą. Dziewczyna nie zna rodziny swojej matki, nie zna nawet swojego ojca, wie jedynie, że ta urodziła ją w bardzo młodym wieku. Wszystko się zmienia, kiedy docierają na Stormsay- małą szkocką wyspę, na której dorastała Alexis. Amy poznaje swoją babkę, której nigdy wcześniej nie widziała. I choć zaskoczeniem dla Amy jest fakt, że jej babka mieszka w przepięknym zamku, największa niespodzianka była przed nią. Alexis ukrywała przed córką o wiele więcej niż mogłoby się jej wydawać. Dwa rody zamieszkujące wyspę – Lennoxowie i Maccalisterowie – posiadają niezwykłą umiejętność przenoszenia się do książek, która przejawia się między 5 a 25 rokiem życia. Nazywani są Strażnikami Książek.


Amy uwielbia czytać jest to dla niej niezwykła wiadomość, kiedy dowiaduje się, że ona również posiada ten dar. Strażnicy Książek mogą czytać w zupełnie inny sposób niż wszyscy, ale mimo to posiadają swoje zasady. Najważniejszą regułą jest nieingerowanie w fabułę książki. Ich zadaniem jest sprawdzanie czy nic się nie stało i czy historia idzie swoim torem. Jednak po pewnym czasie od kiedy Amy wdrążyła się w świat literatury zaczyna się dziać coś dziwnego. Ginie jeden z głównych bohaterów pewnej powieści, a po nim następuje seria innych tajemniczych wypadków, które pogrążają świat literatury w chaosie. Amy postanawia zbadać sprawę na własną rękę...
Niestety historia Amy wydawała się być ciekawa jedynie na początku. Czytanie książki przerywałam kilkukrotnie i niechętnie do niej wracałam. Bohaterowie wydają się być bezbarwni, mimo że spora część z nich jest wzięta z innych książek, a sama Amy posiadała burzę rudych włosów. Szczerze mówiąc zawiodłam się na niej, chciałam więcej niż dostałam. Ale muszę przyznać, że sam pomysł na książkę jest w porządku, jednak brak w niej czegoś co zainteresowałoby mnie na tyle, bym przez całą książkę stawiała sobie pytanie: co dalej? A tak niechętnie zaczynałam kolejny rozdział. Wydaje mi się, że gdybym była o kilka lat młodsza książka może by mi się spodobała. Książkę poleciłabym młodszym czytelnikom.

Małgorzata Szkuta 2c